11 listopada 2023. Spółka ciepłownicza OPEC Grudziądz planuje budowę spalarni odpadów w mieście. Projekt ten ma na celu przetwarzanie paliwa z odpadów komunalnych i wytwarzanie z 31 października 2023. Projekt „Wielkopolska energia w odpadach” to zestaw działań informacyjno-edukacyjnych powiązanych ze sobą.
Wyprodukowana w spalarni energia wykorzystana ma być w produkcji prądu na użytek mieszkańców metropolii. Jej funkcjonowanie uchroni region przed pożarami składowisk odpadów. A tych w województwie śląskim w 2019 roku – według danych Komendy Wojewódzkiej Państwowej Straży Pożarnej – było 14.
Dane zebrane przez Eurostat pokazują, że przeciętny Europejczyk produkuje 481 kg odpadów komunalnych rocznie. Natomiast Polak – 270 kg. W zestawieniu krajów, których mieszkańcy produkują najwięcej śmieci przodowali z kolei Duńczycy z wynikiem 747 kg. W ograniczeniu ilości śmieci zalegających na wysypiskach mogą pomóc spalarnie
W 2018 r. w dyrektywie Parlamentu Europejskiego i Rady nr 2018/850 stwierdzono, że należy zapobiegać zastępowaniu składowania odpadów ich spalaniem. Spalarnia odpadów na Dolnym Śląsku?
(„Nowa Energia” – 4/2019) Obecnie w Polsce funkcjonuje już 8 nowoczesnych spalarni odpadów komunalnych. Do uruchomionej w 2001 r. małej warszawskiej spalarni odpadów dołączyły wybudowane w latach 2013-2018 spalarnie w Białymstoku, Bydgoszczy, Koninie, Krakowie, Poznaniu, Szczecinie oraz Rzeszowie.
Dotyczyły one budowy spalarni w Warszawie, Sulęcinie, Koninie, Kostrzynie oraz Pieszycach. Pełna lista w przypisie (1). Czytaj też: Fermentacja i termiczne przekształcanie odpadów w systemie gospodarki odpadami w Polsce. Marta Wierzbowska-Kujda Redaktor naczelna, sozolog Więcej treści dotyczących samorządów w zakładce Teraz
nKgoEO. Codziennie produkujemy górę śmieci. Z danych Eurostatu wynika, że w 2017 r. w Polsce wyprodukowano 315 kg śmieci na osobę. To znacznie mniej w porównaniu z Niemcami - 633 kg na osobę czy Duńczykami - 781 kg na osobę, ale i tak śmieci z roku na rok przybywa i trzeba z nimi coś robić. Według wymogów Unii Europejskiej do 2020 r. ilość odpadów składowanych na wysypiskach musi zostać ograniczona do maksimum 35 proc. Nic dziwnego, że kolejne miasta zastanawiają się czy nie uruchomić u siebie instalacji do utylizacji odpadów. Tak jest np. w Rudzie Śląskiej czy Żywcu. Wszędzie, gdzie pojawia się temat budowy spalarni, pojawiają się także protesty mieszkańców. Są jednak miasta w Polsce, gdzie takie instalacje już działają. Z pożytkiem dla ludzi i samych ofertyMateriały promocyjne partnera
W Europie działa około 500 zakładów termicznej utylizacji odpadów komunalnych. Poprzez ich funkcjonowanie wyeliminowano spalanie odpadów w piecach domowych oraz ich porzucanie w lasach. W Polsce dysponujemy tylko jedną spalarnią, znajdujaca się na warszawskim Targówku. W 2010 roku przerobiła ona 65 tysięcy ton odpadów, z czego termicznej utylizacji zostało poddane 38,5 tysięcy ton. Zakład wyprodukował ponad 9,9 tysięcy MWh energii elektrycznej, z czego prawie 2,5 tysięcy MWh sprzedano, a reszta została zużyta na potrzeby własne. Instalacja wytworzyła również 254 tysięcy GJ energii cieplnej. Bydgoszcz i Toruń Na początku marca 2011 roku została podpisana pierwsza umowa na unijne dofinansowanie dla miasta Bydgoszczy i Torunia na budowę spalarni odpadów. Według założeń mieszkańcy tych miast i okolicznych gmin powinni korzystać z nowoczesnej spalarni już za trzy lata. Wartość całego projektu, w którego skład wchodzi dodatkowo budowa kompostowni w Bydgoszczy i stacji przeładunkowej w Toruniu, wynosi ponad 619 mln zł. Prawie połowa kwoty 340 mln zł będzie pochodzić z funduszy unijnych. Zakłada się, że instalacja ma przerabiać 180 tysięcy ton odpadów rocznie. Konin W Koninie projekt zakłada budowę instalacji o 18 MW mocy cieplnej i blisko 5 MW mocy elektrycznej. Koszt budowy ma wynosić blisko 312 mln zł., z czego 155 mln zł ma pochodzić ze środków unijnych. Rocznie zakład będzie przetwarzał około 100 tysięcy ton śmieci i będzie obejmował 4 powiaty: koniński, kolski, słupecki i turecki. Plany zakładają, że budowa zakończy się w 2014 roku. Nowy zakład będzie mógł przyjmować śmieci od 300 tysięcy mieszkańców gmin, które wspólnie realizowały projekt spalarni odpadów. Szczecin Pod koniec maja unijne środki uzyskał również projekt dla spalarni odpadów miasta Szczecina. Całkowity koszt inwestycji to blisko 576 mln zł, z czego unijne dofinansowanie wynosi 255 mln zł. Otwarcie zakładu, który przetwarzać będzie rocznie ok. 150 tysięcy ton odpadów ze Szczecina i okolicznych powiatów, jest planowane w 2015 r. Łódź Miasto Łódź produkuje rocznie około 320 tys. ton śmieci. Wybudowanie spalarnia ma być alternatywą dla kolejnego wysypiska odpadów. Zakład ma przetwarzać około 200 tysięcy ton odpadów, a koszt tej inwestycji ma wynosić ponad 800 mln zł. Nie wszystko jednak przebiega sprawnie - przeciw spalarni protestują: Stowarzyszenie na rzecz Ziemi, Stowarzyszenie Silesia oraz Zieloni RP. Koszalin Problemy z realizacją projektu ma także Koszalin. Ponad 2500 osób wyraziło swój sprzeciw w związku z budową spalarni. Koszaliński zakład ma przerabiać około 92 tyięcy ton śmieci z całego województwa i kosztować ok. 418 mln zł. Poznań Władze Poznania zdecydowały o budowie spalarni na drodze partnerstwa publiczno-prywatnego, którego zadaniem jest wykorzystanie kapitału prywatnego i środków pozyskanych z Unii Europejskiej. Właścicielem wybudowanej spalarni będzie miasto, a prywatny partner będzie ją eksploatował przez 30–35 lat. Projekt dotyczy przede wszystkim zaprojektowania, wybudowania, sfinansowania oraz zarządzania i utrzymania kompletnej instalacji przekształcania odpadów komunalnych. Koszt tej inwestycji, która ma zostać zakończona pod koniec 2015 r., szacowany jest na kwotę 780 mln zł. Górny Śląsk Decyzje odnośnie formuły, w jakiej ma być budowana spalarnia odpadów, zapowiadają na jesień władze Górnośląskiego Związku Metropolitalnego, który skupia 14 miast Górnego Śląska i Zagłębia. Według założeń, na Górnym Śląsku miałaby powstać spalarnia o przepustowości ok. 500 tysięcy ton. Koszt takiej instalacji to ok. 1,5 mld zł., a to oznacza, że będzie ponad dwa razy droższa od innych tego typu obiektów w innych częściach Polski. Źródło: Dziennikarska Agencja Wydawnicza MAXPRESS, dwumiesięcznik Odpady i Środowisko 4/2011 Zdjęcie:
Jak informuje "Dziennik Gazeta Prawna", zmiana stanowiska Ministerstwa Środowiska zaskoczyła rynek i przeraziła niedawno resort nie dopuszczał innych możliwości radzenia sobie z odpadami niż przetwarzanie i recykling. Teraz jednak stanowisko zostało znacznie spalarnie będą mogły powstawać, o ile zmieszczą się w ustawowych limitach termicznego przetwarzania także: Obejrzyj: Podatek handlowy? Nie łudźmy się: będzie drożejWedług "DGP" kluczowe deklaracje można było usłyszeć z ust ministra rolnictwa podczas jednej z konferencji na temat szarej strefy. Henryk Kowalczyk powiedział wówczas, że do tej pory powstawanie nowych spalarni nie było możliwe, bo przepisy były spalarnia musiała bowiem być wpisana w Wojewódzkim Planie Gospodarowania Odpadami. Problem w tym, że wiele takich instalacji było tam wpisywanych, ale nigdy nie powstały. Więc niejako "blokowały" miejsce ewentualnym chętnym do budowy nowych to być element walki konkurencyjnej i "betonowaina" rynku. Wszystko po to, by nie pojawił się na nim nikt Kowalczyk zapowiada weryfikację tych planów i ewentualne wykreślenie niektórych projektów z WPGO. Wtedy zrobi się miejsce dla nowych samorządów to o tyle dobra informacja, że w dobie szalejących cen za wywóz odpadów, spalarnie jawią się jako rozwiązanie znacznie obniżające koszty. Powszechne przekonanie jest takie, że dzięki temu będzie po prostu taniej. A to ucieszy pokazuje jednak, że nie zawsze spalarnia jest lekiem na całe zło. "DGP" podaje tutaj przykład Bydgoszczy, gdzie mimo funkcjonującej tego typu instalacji, ceny za wywóz śmieci nie są niższe niż w porównywalnych gminach. A wręcz spalarni przeraża ekologów. - Budując spalarnie, zniechęcimy Polaków do segregowania odpadów. Samorządom nie będzie na tym zależało, skoro i tak wszystko pójdzie do spalenia - przekonują dodają, że choć zaoszczędzimy na wywozie śmieci, to przyjdzie nam zapłacić za niezrealizowanie unijnych limitów recyklingu. Finalnie wyjdzie więc na to newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez jakość naszego artykułu:Twoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze każdym państwie jest tak recykling jak i spalarnie. Co nie się poddać recyklingowi należy spalić. Ostatnio w GALILEO o tym mówiono. W Polsce jest za mało spalarni. Ci co segreguja i tak to robić będą. A ustawa o segregacji i tak powinna bycproponuje ekologow zgromadzic w jednym miejscu najlepiej ogrodzonym ,postawic jedn wychodek i niech tam siedza. sa zaklamana ,falszywa kasta. po kilku miesiacach nalezy ekologow wykapac w fekaliach zwanych wisła. dla nich bedzie to krystaliczne zrodlo bo od trzaskowskiego. nastepnie rozpedzic gdzie Wisła! Czysta Wisła!chciał czarna dziurę budżetową zapchać przez skupowanie do polski śmieciPolska rajem śmietników i wyrębu lasów
Specjaliści oceniają spalanie odpadów jako prymitywne, niebezpieczne dla ludzi i środowiska, hamujące dążenia do gospodarki obiegu zamkniętego (GOZ). Lekarze alarmują, że spalarnie przyczyniają się do wad noworodków, wzrostu zachorowań na nowotwór krwi oraz chorób układu oddechowego. Tymczasem inwestorzy planując kolejne instalacje zapewniają o najlepszych technologiach, transparentności oraz dogodnych lokalizacjach. 12 maja do informacji publicznej dotarły plany Firmy Fortum Power and Heat Polska Sp. z dotyczące postawienia spalarni odpadów przy północno-wschodniej granicy Wrocławia, na terenie gm. Wisznia Mała, obręb Biskupice. Wolumen spalania miałby dochodzić do 200 tys. ton rocznie, a co za tym idzie, byłaby to jedna z większych tego typu instalacji w Polsce. Od tego momentu mieszkańcy przeciwni tymże planom postanowili walczyć. Powołali komitet społeczny STOP wrocławskiej spalarni, który reprezentuje protestujących mieszkańców. Dwumiesięczna batalia na argumenty Porozumienie podpisane między Fortum, miastem Wrocław i gminą Wisznia Mała oficjalnie udostępniono na stronie firmy dopiero pod koniec maja po nagłośnieniu utrudniania dostępu do informacji. Następnego dnia Jacek Sutryk, prezydent Wrocławia wydał w tej sprawie swoje pierwsze oświadczenie, w którym zaznaczył, że zamierza apelować do inwestora, aby ten wyjaśnił wątpliwości mieszkańców oraz, w miarę swoich możliwości władczych, obserwować jego działania. Po kilku dniach ukazało się kolejne oświadczenie, w którym prezydent podkreślił konieczność społecznej akceptacji, żeby tego typu inwestycja doszła do skutku i ocenił jako uchybienie działanie inwestora polegające na złożeniu wniosku o wydanie decyzji środowiskowej bez wcześniejszych konsultacji z mieszkańcami. 9 czerwca opublikowano oświadczenie wójta gminy Wisznia Mała Jakuba Bronowickiego, z którego wynika, że miejscowy plan zagospodarowania przestrzennego z 2019 r. dla tego obszaru nie został stworzony w celu posadowienia tam elektrociepłowni. Ponadto Bronowicki wyraził poparcie dla sprzeciwu mieszkańców wobec planowanej instalacji. Wspólny sprzeciw samorządowców Po kilku dniach protestujący mieszkańcy zorganizowali na wrocławskim Rynku protest, domagając się oficjalnego sprzeciwu wobec budowy spalarni i deklaracji, że w razie jej powstania Wrocław nie odkupi od niej energii. Tego samego dnia prezydent Sutryk, wójtowie gminy Wisznia Mała oraz gminy Długołęka Wojciech Błoński wydali wspólne oświadczenie, w którym apelowali o zaniechanie przez firmę Fortum działań związanych z planami „Budowy bloku energetycznego o mocy do 20 MWe oraz 51 MWt opartego na kotle rusztowym” zasilanego przez spalanie odpadów. Fortum wyjaśnia – „Nie podjęliśmy jeszcze decyzji o budowie elektrociepłowni. Obecnie trwa etap analiz i konsultacji, który potrwa co najmniej rok. Spodziewamy się, że wójt Wiszni Małej wyda decyzję środowiskową w tej sprawie do maja przyszłego roku. Decyzji Fortum o realizacji inwestycji lub jej zaniechaniu możemy spodziewać się w czerwcu 2022. Do tej pory chcemy realizować szeroki program informacyjny” – mówi Jacek Ławrecki, dyrektor ds. komunikacji, rzecznik prasowy polskiego oddziału Fortum. Według inwestora za wybraną lokalizacją ma przemawiać poprzedzone szczegółową analizą cechy takie jak: odległość działki położonej w obrębie Biskupice od najbliższych zabudowań mieszkalnych wynosząca 750 metrów (będących już na etapie ukończonej budowy, a nie podczas budowania lub planowanych – przyp. red.), możliwość dogodnego transportu paliwa do instalacji oraz wystarczająco bliska odległość sieci ciepłowniczej. – „Działkę oddzielają od otoczenia ruchliwe drogi (S8, DK98) i to one stanowią realne źródło hałasu i zanieczyszczeń, a nie elektrociepłownia” – mówi przedstawiciel Fortum. Ławrecki dodaje, że ewentualna realizacja inwestycji opierałaby się na zastosowaniu tzw. standardów BAT, czyli najlepszych dostępnych technologii. Na BAT-y miałby składać się system oczyszczania spalin, który złożony jest przede wszystkim z instalacji odazotowania oraz odsiarczania, jak również systemu odpylania. Dodatkowo wykorzystanie węgla aktywnego pozwoliłoby wiązać niektóre niebezpieczne związki chemiczne. Mieszkańcy: korporacyjna hipokryzja Dr Ewa Rozkosz z komitetu społecznego STOP wrocławskiej spalarni podkreśla, że dzięki sile społeczności Wrocławia i dwóch sąsiadujących gmin – Wiszni Małej oraz Długołęki – udało się obnażyć tzw. korporacyjną hipokryzję Fortum. Specjaliści (w kontekście szeroko pojętej ekologii) odnoszą takie działania również do coraz powszechniejszego stosowania greenwashingu. – „Korporacyjną hipokryzję uprawia Fortum »urabiając« mieszkańców. Treść porozumienia z włodarzami dwóch gmin firma udostępniła dopiero pod wpływem nacisków społecznych, choć dotyczyło ono nomen omen transparentności. Firma pomija w przekazach charakterystykę odpadów, które zamierza spalać. Są wśród nich materiały wielkogabarytowe, papa, tworzywa sztuczne i wiele innych. Sam RDF wymieniany przez Fortum podczas medialnych wpisów, może nawet zgodnie z treścią złożonego raportu w ogóle nie zasilać spalarni” – wylicza działaczka. Dr Rozkosz skrupulatnie wypunktowuje błędy spółki i stwierdza, że przez swoje sprzeczne działania Fortum traci zaufanie. – „Fortum gra również odległościami. W filmie promocyjnym celowo zasłania budynki mieszkalne. Pomija, że dla postępowania najważniejsza jest odległość terenu planowanej spalarni od najbliższych działek przeznaczonych pod zabudowę mieszkalną, a nie przekracza ona nawet 100 metrów” – wyjaśnia dr Rozkosz. List Czterdziestu Profesorów Kilkudziesięciu profesorów z wrocławskich uczelni, między innymi: Politechniki Wrocławskiej, Uniwersytetu Wrocławskiego, Uniwersytetu Przyrodniczego, Uniwersytetu Ekonomicznego oraz Uniwersytetu Medycznego wystąpiło z apelem do centrali i prezesa Fortum Corporation w Finlandii. Opisali oni nieetyczne praktyki polskiego oddziału firmy. Kopię listu przesłano do Komisji Europejskiej i Ministerstwa Środowiska Finlandii. – „Głównym powodem powstania Listu Czterdziestu Profesorów było nasze oburzenie oraz konieczność wyrażenia sprzeciwu wobec skandalicznych metod stosowanych przez firmę Fortum podczas przygotowywania inwestycji. Jesteśmy również głęboko zaniepokojeni wpływem tak ogromnej spalarni najgorszych odpadów na Wrocław i okolice” – wyjaśnia prof. Marcin Magdziarz z Politechniki Wrocławskiej, inicjator listu. Na stronie internetowej centrali Fortum w Finlandii jest napisane, że najważniejszymi wartościami, którymi kieruje się firma są: ciekawość, odpowiedzialność za społeczeństwo, uczciwość i szacunek. Jak mówi prof. Magdziarz, planowana spalarnia miałaby stanąć w odległości niespełna 100 metrów od działek przewidzianych pod zabudowę mieszkaniową, 500 metrów od trwających budów nowych domów i 800 metrów od istniejącej zabudowy mieszkaniowej i pyta: „gdzie tu jest miejsce na odpowiedzialność i szacunek?” Na stronie Fortum czytamy, że firma wierzy w przejrzystość i chce prowadzić biznes w sposób etyczny. „Tymczasem polski oddział Fortum tę zasadę kompletnie ignoruje” – zauważa profesor. Przypomina też, że od ponad roku w mediach można znaleźć informacje, z których wynika, że w tej lokalizacji ma powstać centrum logistyczne. Fortum zarzuca się celowe ukrycie faktu planu budowy spalarni, o którym było wiadomo już półtora roku wcześniej. –„Lokalizacja inwestycji została podana do publicznej wiadomości dopiero w maju tego roku, po pospiesznie przeprowadzanej zmianie planu zagospodarowania przestrzennego przez gminę Wisznia Mała oraz po podpisaniu porozumienia z władzami Wrocławia i Wiszni Małej. Podczas głosowania nad planem zagospodarowania rada gminy nie została poinformowana, że planowana jest tu spalarnia odpadów” – wylicza naukowiec. Wadliwy raport środowiskowy Pomysł powstania spalarni odpadów krytykuje również Radosław Gawlik, prezes Stowarzyszenia Ekologicznego EKO-UNIA, które zgodnie z zapewnieniami zleciło ocenę Raportu Oddziaływania na Środowisko (OOŚ) planowanej spalarni odpadów. Opracowanie zostało wykonane przez profesora Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu. Dr hab. Leszek Pazderski, prof. UMK widzi w raporcie szereg błędów, uznanie terenu za niewartościowy przyrodniczo, podczas gdy istnieje tam flora roślin kwietnych z rodzin: baldaszkowatych, goździkowatych, marzenowatych, bobowatych, różanowatych, astrowatych, powojowatych, dziurawcowatych. Co znaczące, inwestor zbagatelizował wpływ spalarni na klimat. – „Aby raport środowiskowy był zgodny z prawem, nie może marginalizować wpływu spalarni na klimat, a wręcz przeciwnie – musi uwzględniać wielkość rocznych emisji gazów cieplarnianych. Inwestor powinien liczyć się z tym, że zostanie opodatkowany, podobnie jak za emisje ze spalania węgla. Dziś te opłaty wynoszą już ponad 50 euro za tonę, a w przyszłości nadal będą rosnąć” – komentuje Gawlik. Szereg mankamentów w raporcie OOŚ spalarni, aż dziwne- szczególnie brak uwzględnienia emisji gazów cieplarnianych?! @ewarozkosz @XRPolska @HanaSchu @GoTracz @m_kokoszkiewicz @MSobodzian @SutrykJacek @Dlugoleka @esufin @RSuligowski @RokickaJulia — Radoslaw Gawlik (@GawlikRadoslaw) July 12, 2021 Wady noworodków, nowotwory krwi, dioksyny w mleku kobiecym i choroby układu oddechowego Dr n. med. Agnieszka Bronowicka-Szydełko z Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu wyjaśnia, że istnieją dowody naukowe wskazujące na negatywny wpływ spalarni na ludzkie zdrowie: WYŻSZY POZIOM DIOKSYN W ORGANIZMIE – 10-letni biomonitoring matek i ich dzieci potwierdził, że dioksyny były przekazywane z mlekiem matki. Dzieci były narażone na zmiany w DNA, a tym samym miały wyższy poziom ryzyka wad i nowotworów – badania z 2019 r. prowadzone przez dwa niezależne zespoły oraz objęły spalarnie w Zhejiang i Fujian Provinces w CHINACH. PRZEDWCZESNY PORÓD I WADY NOWORODKA – Przeanalizowano 21 517 porodów kobiet mieszkających w promieniu 4 km od 8 spalarni w regionie Emilia-Romania we Włoszech w latach dowody potwierdzające wpływ spalarni na występowanie wrodzonych wad serca, wad dróg moczowych wad narządów płciowych i spodziectwa. WZROST ŚMIERTELNOŚCI – praca z 2021 r., analiza 13 spalarni działających w Europie i w Azji w ciągu ostatnich 15 lat. WZROST CZĘSTOŚCI WYSTĘPOWANIA GUZA UKŁADU LIMFOHEMATOPOETYCZNEGO, CHORÓB UKŁADU KRĄŻENIA, A U KOBIET ZAOBSERWOWANO NASILONE TENDENCJE DO OSTRYCH CHORÓB UKŁADU ODDECHOWEGO – badania z 2019 r. przeprowadzone w oparciu o wypisy szpitalne pacjentów mieszkających w pobliżu spalarni w Pizie we Włoszech. WZORST ZACHOROWAŃ NA CHŁONIAKA NIEZIARNICZEGO (NOWOTWÓR KRWI) – badania prowadzone w Besançon we Francji w 2000 (badania prowadzone dla okresu 1980 r. – 1995 r.). Stwierdzono 2,3-krotne ryzyko (95% CI, 1,4 – 3,8) zachorowania na chłoniaka u osób mieszkających na obszarach sklasyfikowanych jako wysoce narażone na działanie dioksyn (wyższy poziom dioksyn wykazano również w glebie i w jajach kurzych). Wówczas również panowało przekonanie, że spalarnie są bezpieczne (!). Autorzy piszą: „Chociaż emisje ze spalarni zwykle nie są uważane za ważne źródło narażenia na dioksyny w porównaniu z innymi źródłami tła, nasze odkrycia potwierdzają hipotezę, że dioksyny środowiskowe zwiększają ryzyko chłoniaka nieziarniczego wśród populacji żyjącej w pobliżu spalarni”. – „Twierdzenie, że w dymie ze spalin spalarni nowej generacji wydobywa się tylko para wodna i CO2, a inne substancje w ilościach śladowych i nie mają wpływu na ludzkie zdrowie jest w mojej opinii nadużyciem. Większość substancji obecnych w dymie czy popiele jest niepoznana” – wyjaśnia dr n. med. Bronowicka-Szydełko. Jak dodaje, w samym USA aktywnie produkowanych i przetwarzanych jest ponad 40000 chemikaliów, które w konsekwencji trafiają do odpadów – nie wiemy jakie stężenia wszystkich z nich są dopuszczalne, zwłaszcza, że w czasie spalania (procesu wysokotemperaturowego) reagują one ze sobą tworząc różne toksyny takie jak wielopierścieniowe związki aromatyczne (WWA), dioksyny i wiele niepoznanych. – „Dioksyny zabijają powoli” – podsumowuje dr n. med. Bronowicka-Szydełko. KE nie sfinansuje budowy żadnej spalarni odpadów Piotr Barczak z Polskiego Stowarzyszenia Zero Waste, ekspert European Environmental Bureau (EEB) ds. polityki odpadowej współpracujący na co dzień między innymi z Komisją Europejską (KE) zaznacza, że zgodnie z celami Europejskiego Zielonego Ładu, KE nie zezwala na finansowanie budowy ani modernizacji żadnych instalacji spalających lub współspalających odpady. Powstawanie tego typu inwestycji nadal utrudnia bowiem transformację do gospodarki niskoemisyjnej oraz gospodarki o obiegu zamkniętym (GOZ). – „W kraju, w którym i tak już mamy poważne problemy z porozumieniem się w sprawach klimatycznych, a droga do neutralności klimatycznej i tak jest wyboista, nie możemy sobie pozwolić na żadnych nowych emitorów emisji CO2, a takimi są spalarnie” – tłumaczy Barczak. Piotr Rymarowicz z Towarzystwa na rzecz Ziemi zwraca uwagę na brak spójności w polityce odpadowej Polski. Przywołuje Krajowy Plan Gospodarki Odpadami (KPGO) i zaznacza wyłaniające się z niego sprzeczne stanowiska w sprawie spalania odpadów. Przy braku informacji o budowie kolejnej spalarni, deklaracji poprawy stanu środowiska, wprowadzenia GOZ i redukcji emisji CO2, z aktualizacji tego planu można wywnioskować, że „moc przerobowa spalarni ma wzrosnąć 4-krotnie, a spalane mają być nawet te odpady, które wykorzystują teraz cementownie”. – „Jeśli ktoś wierzy, że PiS realizuje swoje obietnice programowe, to powinien przyjrzeć się ostatniej skandalicznej zmianie KPGO z maja br. Z tej aktualizacji wyłania się obraz Polski jako spalarniowego eldorado” – ostrzega Rymarowicz. Spalanie odpadów jest „prymitywne, niebezpieczne i hamuje rozwój GOZ oraz Zero Waste” Jak mówi ekspert EEB, spalanie odpadów jest nie tylko działaniem generującym zanieczyszczenia, ogromne ilości gazów cieplarnianych, niebezpiecznych popiołów oraz żużli, a co gorsza, prowadzącym do marnowania cennych zasobów, ale także bardzo drogim i cementującym taki układ na kolejne 20-30 lat. Energia z odpadów jest pożądana, jeśli zostaje pozyskana z fermentacji beztlenowej materii organicznej, ale nie ze spalania. – „Błędne jest mówienie, że spalarnie domykają system. Nic bardziej mylnego. One generują nie tylko chmurę CO2, ale także góry żużli i popiołów. Ostatnie badania pokazały, ze te żużle mogą być potencjalnymi niebezpiecznymi źródłami mikroplastików w środowisku” – podsumowuje Barczak.
BIULETYN SAMORZĄDOWCA / ANALIZY SAMORZĄDOWE - SAS 6 / 2019 Rozmawiamy z Grzegorzem Gilewiczem, dyrektorem PGE Energia Ciepła Oddział Elektrociepłownia w Rzeszowie w sprawie zakończonego postępowania na dostawę odpadów do Instalacji Termicznego Przetwarzania Odpadów z Odzyskiem Energii (ITPOE) w Rzeszowie oraz tego, jak funkcjonują tego typu instalacje po zmianach, które dotykają wszystkie gminy w Polsce, a które wprowadzono z dniem 6 września 2019 r. na mocy ustawy z dnia 19 lipca 2019 r. o zmianie ustawy o utrzymaniu czystości i porządku w gminach oraz niektórych innych ustaw ( poz. 1579). Zgodnie z przepisami, które weszły w życie na początku września, samorządy mogą przekazywać swoje odpady komunalne do spalarni położonych na obszarze całej Polski, jeśli tylko im się to opłaca. Te natomiast powinny odbierać je od wszystkich zainteresowanych podmiotów. Spółka PGE Energia Ciepła, która zarządza jedną z najnowocześniejszych w Europie instalacji do termicznego przetwarzania odpadów w Rzeszowie, ogłosiła otwarty konkurs, żeby zapewnić równość traktowania wszystkim samorządom. W otwartym postępowaniu konkursowym wybrała 10 podmiotów, które w 2020 roku będą dostarczać odpady do rzeszowskiej instalacji. – Nasza instalacja to nie jest typowa spalarnia. Odpady są w niej pełnowartościowym paliwem, produkujemy z nich ciepło i energię elektryczną, która następnie jest dostarczana mieszkańcom Rzeszowa. To oni są konsumentami tej energii i korzystają z faktu, że trafiające do nas odpady są tanim paliwem do produkcji energii. Wybraliśmy do tego najlepszą technologię do termicznego zagospodarowania odpadów, sprawdzoną na całym świecie. Instalacje do oczyszczania spalin również są najnowocześniejsze w Europie. Mamy znacznie niższe emisje niż te, które są określane normami europejskimi, pod względem ekologii jesteśmy liderem w Europie – mówi Grzegorz Gilewicz, dyrektor PGE Energia Ciepła Oddział Elektrociepłownia w Rzeszowie. Należąca do PGE Instalacja Termicznego Przetwarzania z Odzyskiem Energii (ITPOE) w Rzeszowie działa od października ubiegłego roku. Korzystają z niej jednostki samorządu i mieszkańcy miasta. Aktualnie zakład może zutylizować ok. 100 tys. ton odpadów w skali roku. Dotąd trafiały do niego przede wszystkim odpady z Rzeszowa. Zgodnie z ustawą o utrzymaniu czystości i porządku w gminach z 2012 roku gminy te miały bowiem obowiązek przekazywania swoich odpadów do instalacji regionalnej, a ITPOE jako jedyna w regionie pełniła taką funkcję. Sytuację zmieniła jednak nowelizacja, która weszła w życie 6 września br. Jej głównym celem jest zwiększenie konkurencyjności na rynku odpadów. Dlatego zniosła tzw. regionalizację, czyli zlikwidowała status regionalnych instalacji do przetwarzania zmieszanych odpadów komunalnych. Innymi słowy, odtąd gminy mogą przekazywać swoje odpady do instalacji położonych na obszarze całego kraju, jeżeli tylko im się to opłaca. – Po wejściu w życie tej nowelizacji gminy mogą teraz dowolnie przekazywać odpady do instalacji w całej Polsce. Z kolei instalacje takie jak nasza powinny odbierać je od wszystkich zainteresowanych podmiotów – mówi Grzegorz Gilewicz. Żeby zapewnić równy i transparentny sposób traktowania wszystkich potencjalnych kontrahentów, spółka PGE Energia Ciepła ogłosiła postępowanie na dostawę odpadów komunalnych do ITPOE w Rzeszowie. – Jedynym kryterium, którym się kierujemy, jest transparentność. Musimy zadbać, żeby każda gmina czy firma reprezentująca daną gminę, która odbiera od niej odpady, mogła je do nas dostarczyć i żeby warunki były jednakowe dla wszystkich. Dlatego doszliśmy do wniosku, że najlepszą formą będzie zorganizowanie otwartego konkursu ofert, w którym będą mogły wziąć udział podmioty z całej Polski – mówi Grzegorz Gilewicz. Biorąc pod uwagę potrzeby lokalnej społeczności, w II etapie podstępowania spółka wprowadziła jednak kryterium, zgodnie z którym co najmniej 50 proc. dostarczanych do ITPOE odpadów ma pochodzić z województwa podkarpackiego. Dodatkowo, żeby zdywersyfikować dostawy, spółka wymaga, aby odpady dostarczały co najmniej trzy różne podmioty. – Podstawowym kryterium jest cena, niemniej po analizie pierwszego etapu konkursu doszliśmy do wniosku, że jednak te odpady powinny być zagospodarowywane głównie z Podkarpacia, gdzie jesteśmy jedyną instalacją, która robi to w sposób kompleksowy. Dlatego wprowadziliśmy kryterium, że maksymalnie 50 proc. odpadów może pochodzić spoza Podkarpacia i dzięki temu ustaliliśmy pewną preferencję dla tutejszych gmin – mówi Grzegorz Gilewicz. Do tej pory Rzeszów i ościenne gminy korzystały też z najniższych w regionie kosztów zagospodarowania odpadów w ITPOE. Nowelizacja przepisów i zmiana zasad ich dostarczania oznacza dla nich konieczność dostosowania się do konkurencyjnych, rynkowych stawek. – Rzeszowskie gminy nie są zadowolone z takiego obrotu sprawy. Stawiały postulaty, że bogate miasta mogą zaoferować wyższe ceny i w związku z tym ich oferty mogą być niekonkurencyjne. Uspokoiliśmy jednak mieszkańców Rzeszowa i okolicznych gmin, wprowadzając warunek ograniczający możliwość wyboru ofert spoza Podkarpacia – podkreśla Grzegorz Gilewicz. Wczoraj komisja konkursowa poinformowała, że postępowanie PGE na dostawę zmieszanych odpadów komunalnych do ITPOE zostało zakończone. Wybranych zostało w nim 10 podmiotów, które w 2020 roku będą dostarczać odpady do rzeszowskiej instalacji. – Podejmując decyzję o budowie tej instalacji, chcieliśmy zagospodarowywać odpady z Rzeszowa. Tutaj nic się nie zmieniło. Jesteśmy gotowi odbierać odpady z Rzeszowa i będziemy to robić. Natomiast włodarze miasta muszą zrozumieć, że zmieniły się uwarunkowania kosztowe i to nie oni, ale operator instalacji ustala ceny za zagospodarowanie odpadów – mówi Grzegorz Gilewicz. – Te opłaty, które ponoszą mieszkańcy, zawierają w sobie wiele innych kosztów. My odpowiadamy tylko za jeden – i to wcale nie ten największy. Są jeszcze koszty odbioru, transportu, opłat za selektywną zbiórkę i segregację odpadów. To nie my decydujemy o tym, jaka będzie wysokość opłat. Decydują zarządy miast, które mają pełną kalkulację kosztów i na tej podstawie ustalają opłaty dla mieszkańców. Łącznie w postępowaniu na dostawę odpadów do ITPOE w Rzeszowie wzięło udział 27 podmiotów. Jak podkreśla spółka, tak duże zainteresowanie świadczy o tym, że w Polsce jest ogromne zapotrzebowanie na instalacje przetwarzania odpadów. Dlatego we wrześniu Grupa PGE i PGE Energia Ciepła zainicjowały podpisanie listu intencyjnego z Marszałkiem Województwa Podkarpackiego na budowę II linii tej instalacji, która ma podwoić jej wydajność. – Działamy na obszarze całej Polski. W niektórych miastach mamy podpisane umowy o zrównoważonym rozwoju miast. W ubiegłym tygodniu taką umowę podpisaliśmy również z Rzeszowem. Jej elementem jest rozwój miejskiej sieci ciepłowniczej. W ciągu 9 lat przeznaczymy na ten cel 9,5 mln zł. To bardzo znacząca kwota, bo Rzeszów się rozwija, budownictwo mieszkaniowe przeżywa boom, a przyłączanie do sieci jest kosztowne. Dzisiaj MPEC nie stać już na przyłączanie nowych odbiorców, bez naszej pomocy finansowej musiałby im odmawiać. Zachowujemy więc możliwość przyłączania do sieci, pomagamy dystrybutorowi, a przy okazji wpływamy na to, że mieszkańcy mają komfortowe warunki i czystsze powietrze – mówi dyrektor PGE Energia Ciepła Oddział Elektrociepłownia w Rzeszowie. Opracowane przez PGE Energia Ciepła
spalarnie odpadów w polsce 2019